Gierca której smutek przewierca.

Uspokojony wnioskiem i oszczędnościami, z uśmiechem wyższości poczłapałem pyknąć w coś rozwojowego – wymagającego myślenia strategicznego, szybkości, refleksu i dojrzałego umysłu czyli PRODEUS wjechał na taśmę. Taka odmiana DOOM-a 93, która lubi sponiewierać w 2026. Jeśli pamiętasz jak VooDoo dowalało w Quaku fpsy, jeśli sapałeś w kineskopa z przygryzionym językiem, mlaszcząc w rytm eksplozji generowanej przez Sound Blastera to Prodeus też Cię wciągnie.

Wciągnie, i to jak pralka skarpetki – bo Prodeus to kulturalna gierka dla ludzi o wyrobionym poczuci ropierduchy i w dodatku słabości nie wybacza !!!

I żyłbym siebie w w spokoju i na luzie przekonany, o wyższości intelektualnej i kulturalnej moich gierek, gdyby nie chęć dokopania młodszemu pokoleniu i udowodnieniu, że kiedyś to było, „nie to co tera”, a takie grefe jak ten Zomboid posiada, w rzucie izometrycznym, wyglądającą jak retro wspomnienie z wakacji Ustka 97 i na pierwszy rzut oka przypominającej projekt ale nie Zomboid a studentów pierwszego roku ASP odpalający swoje prace na ZX Spectrum to sobie można głęboko … osadzić.

Czyli nie jest za pięknie, izometria zniekształca, grafika nie zachęca, pikseloza i plastikowość przypomina stare gry.

Więc po standardowym zwrocie do syna „potrzymaj mi piwo” i „gdzie świecisz? sobie czy mi świecisz?” zasiadłem do Zomboidka. I zaczęło się – bo Zomboidek to nie jakieś tam machanie na lewo i prawo łomem i oklepywanie stada trupszczaków nadciągających z każdego okolicznego krzaczka. Zombidek to nie jest przyjemna sztkownico-rąbanka w której idziesz i dzielisz razy po równo i czekając na sympatyczny chlupot rozbryzgiwanej krwi, przypalasz papierosa lub – wersja dla niepalących – siorbiesz łyka napoju.

Nie – Zomboidek to wredny symulator przetrwa… tfu.. symulator umierania. Dokładnie – bo wiadomo, że w Project Zomboid umrzesz – ja na przykład już po pierwszych 6 minutach dowiedziałem się, że gra radośnie kończy się jeśli tylko w łazience za ścianą czatował na ciebie kuzyn, tej ładnej Pani z naprzeciwka, któremu teraz już dzień dobry nie powiesz, bo właśnie uwalił cię w szyję a krew, chlapiąc dookoła, ucieka z ciebie tak szybko, że zdążysz co najwyżej nigdzie nie dobiec.

No i ktoś powiedziałby przeca to nic nowego – wiela takowych gdzie taką nierozsądność życiem przepłacisz. Ale Zombidek to nie tylko kolega w szafie bo zomboidek to również całe stado innych funkcjonalności i potrzeb twojego ja. Więc – co oczywiste musisz jeść, ale aby nie wystarczy zjeść byle co, trzeb jeść odpowiednio – znaczy się zdrowo, a i samo zdobycie żarcia to często spory problem. Musisz spać i to nie byle gdzie – wyrko jest niezbędne bo jakość snu była znośna inaczej się nie wyśpisz. Musisz uważać na różnego rodzaju zadrapania i skaleczenia – próba przeciśnięcia swojego tyłka przez wybite okno bez wcześniejszego usunięcia fragmentów szkła kończy się najczęściej ranami a jeśli źle je opatrzysz to radosnym zakażonkiem a jeśli nie łykniesz sobie antybiotyków to całkiem możliwe, że końcem gry.

W Zomboidku jest masa takich funkcjonalności:

  • biegniesz -> zmachałeś się -> osłabłeś -> dopadły cię zombiaki -> zmęczony nie masz siły -> zjedzony
  • schodzisz po schodach -> wywaliłeś się -> nogi połamane -> nie możesz chodzić -> dopadają cię zombiaki -> zjedzony
  • wchodzisz do auta -> auto nie odpala -> dopadają cię zombiaki -> zjedzony
  • niewyspany -> zmęczony -> osłabiony -> dopadają cię zombiaki-> zjedzony
  • zmarznięty -> przeziębiony -> spowolniony -> kaszląc przyciągasz ząbiaki -> zjedzony
  • odczucie smutku -> depresja -> powolna postać -> no i wiadomo … zjedzony

Takich mechanik w PZ jest wiele, nic nie jest proste – każda radosna twórczość i działanie ma wiele elementów składowych, które trzeba spełnić aby się udało. Nie nawtykasz się jak dziki tylko dlatego, że wejdziesz do kuchni. Żarełko może być zepsute, zatrujesz się i wiadomo: 47 zombiaków lubi to, 240 jest zainteresowanych. a poz tym możemy jeździć pojazdami, zwiedzać przeróżne lokalizacje, chować się lesie,

Całość opiera się na perfidnym założeniu że masz, całkiem sporo różnych statystyk, które w efekcie